Czego nie zrozumiał Infidel.

5 Grudzień 2009

Infidel, komentując wpis Panny Wodzianny (Moherowy Fighter i los Azraela), poczynił następujące uwagi:

Wodzianka

O co chodzi z Moherowym Fighterem? Usilnie prosił Administrację na piśmie, aby usunęła jego konto pozostawiająć komentarze. Jest to beznadziejna prośba, ponieważ nie ma technicznej możliwości “ściąć drzewo pozostawiając w powietrzu nieścięte gałęzie”

Moherowy Fighter został zablokowany, o czym Administracja informuje, a jego komentarze są widoczne:

2009-12-04 23:13 ustwiono blokadę konta do 2099-12-03 23:59

konto zablokowane na prośbę Użytkownika; komentarze pozostawione

Ephoros zachował się OK, ale po MF oczekiwałem więcej “rozgarnięcia”.

@Panna Wodzianna

Jesteś w błędzie.

Struktura jest taka: konto, z którym powiązane są komentarze. Usunięcie konta, o co wniósł MF oznacza usunięcie WSZYSTKIEGO. Dałem porównanie z drzewem.

Fakt, że mogliby tak zrobić, aby czasowo nieaktywne konta lądowały w oddzielnym wykazie, a nie tych, jak je nazywasz “łamiących regulamin”.

Ephoros mógł także poinformować, że może to albo to, ale wyraźnie przeliczył się co do dzisiejszych możliwości percepcji MF… i PW ;)

Zastanówmy się wobec tego, co z tego wszystkiego zrozumiał Infidel.

Otóż, jeśli ja piszę, że chcę likwidację konta, to oznacza to coś innego niż jego zablokowanie. Ephoros był wyraźnie poinformowany o mojej dyspozycji. Nawet, jeśli odpisał mi, że może mi konto zablokować, to w nawiązaniu do stwierdzenia, (…) ps. Proszę o sygnał w tej sprawie, żebyśmy mogli zrobić tak, jak Pan sobie zażyczył. oraz mojej odpowiedzi, Przecież wyraźnie napisałem, że chcę, by moje komentarze zostały w blogach (innych blogerów). To było moje ostatnie logowanie. powinien mnie poinformować, że nie istnieje możliwość zachowania komentarzy przy jednoczesnej całkowitej (fizycznej) likwidacji konta. (Gdyż mi nie chodziło o likwidację notek, ponieważ mogłem zrobić to sam – zresztą poza chyba dwiema ostatnimi tak zrobiłem.) szczególnie, że dwukrotnie (o 17:04 i 19:57) domagałem się likwidacji a nie zablokowania. O godz. 23:13 znalazłem się natomiast w salonowym „kiciu”. Otóż, moim zdaniem, po moim mejlu z godz. 17:04 o treści: Wnosiłem o likwidację konta. Dlaczego go jeszcze widzę? powinienem otrzymać w poczcie wewnętrznej odpowiedź, w rodzaju, Szanowny Panie, fizyczna likwidacja Pańskiego konta spowoduje automatyczne usunięcie Pańskich komentarzy. Stanie się to wbrew Pańskiej wcześniejszej dyspozycji. Jedyne ich zachowanie może nastąpić wskutek blokady konta na dowolnie długi przedział czasu. Informacja o tym pojawi się na liście czasowo zablokowanych kont. Innymi słowy, Ephoros powinien mnie poinformować, że mój nick znajdzie się w salonowym „kiciu”. I teraz, jeślibym miał o tym taką wiedzę, to dopiero wtedy mógłbym podjąć decyzję o tym, czy akceptuję rozwiązanie proponowane przez Ephorosa czy też rezygnuję z zachowania komentarzy i informuję o woli uśmiercenia mojego konta wraz z moimi komentarzami. Mam prawo przecież ufać Administracji, że w taki sposób zlikwiduje moje konto, by moja „winietka” nie była już w ogóle widoczna w S24, moje komentarze się ostaną, z kolei mój nick nie znajdzie się na liście „garusów”. Prawda?


Rety jaka Kołomyja – cd.

5 Grudzień 2009

Mój Szanowny Kolega Koteusz

z mojego upoważnienia postawił dzisiaj w Salonie24.pl nastepującą notkę (Rety jaka Kołomyja czyli Moherowy Fighter). Pod tą notką rozwinęła się dyskusja o tym, co się stało. Pozwolę więc sobie właśnie w ten sposób odnieść się do kilku komentarzy. Zrobię to zbiorczo.

Otóż blogerzy ulpian i nocnik piszą:

@ulpian

@Koteuszu,

Może ta blokada to tylko po to, aby zostały komentarze, gdyż po usunięciu konta by zniknęły (czyli po prostu techniczne rozwiązanie, aby coś na S24 zostało?). Może szukasz dziury w całym?

@nocnik

koteuszu:) odnoszę wrażenie, że to zwykłe czepialstwo:)

tam jest wyraźnie napisane, że “konto zablokowane na prośbę Użytkownika; komentarze pozostawione” więc czego oczekujesz? kolejnej listy? braku informacji, że ktoś odszedł na własna prośbę jeśli jednocześnie prosił administrację o usuniecie konta?
można to było zrobić inaczej czyli usunąć wszystkie swoje posty i napisać nowy, w którym informuje się o opuszczeniu salonu z takich czy innych powodów, ale bez łamania regulaminu w treści tegoż a następnie poprosić administracje o zmianę hasał i gotowe:)

tak na marginesie: pozostawianie swoich komentarzy przez osobę odchodzącą z takich czy innych powodów jest wporzo:)

Szanowni ulpianie i nocniku. Dobrze się złożyło, że mój case zaistniał, gdyż on pokazuje funkcjonalno-systemową niedoróbkę Salonu24.pl. Tak, pozostawienie swoich komentarzy w blogach innych blogerów jest wporzo, gdyż w przypadku odejścia jakiegoś blogera bądź jego wyrzucenia nie odbywa się to ze szkodą dla tych blogerów, w których on pozostawił swoje komentarze. Bo też albo sobie klikamy w klawiaturki jak jakieś bezmyślne gremliny, byleby sobie tylko poklikać. Albo też po to, by z kimś innym podzielić się własną myślą i jeśli to jego bądź kogoś innego zainteresuje, to poprowadzić o tym dyskusję. Faktycznie tak by mogło być w warunkach rzeczywistego Salonu, jednak trudno czegoś takiego oczekiwać w sytuacji, gdy Salon24.pl

Od zawsze [jest] w “drzewku” informacyjnym. Gdyż s24 nie jest blogowiskiem i nie chcial byc. Ponieważ…, za chwilę lub dwie salon24 będzie w gronie najpoczytniejszych sewisów infromacyjnych w polskim internecie. (Wszystkie cytaty, by Radosław Krawczyk) No i wszystko wobec takiego podejścia staje się jasne. Po prostu marzeniem Jankego i Krawczyka jest, jak się wydaje, zonecenie Salonu (Miki, ty miałeś łeb. Skąd ty to wcześniej wiedziałeś?), gdzie cała masa tłukących w klawiaturę będzie produkowała swoje felietony, artykuły i publicystykę – ciekawe tylko czy w systemie akordowym, trójzmianowym bądź innym – jednak tak, by dawac inny ogląd rzeczywistości niż inne media. (cyt., by j.w.).  Należy to czytać w ten sposób, że zamiast serwisów agencyjnych i zatrudniania (podkreślam – zatrudniania) ludzi tam piszących, stworzy się im mozliwość produkowania “treści informacyjnych”, gdzie każdy teoretycznie będzie mógł sobie smarować, co mu się będzie żywnie podobało, ino by było to – rzecz jasna – “po linii i na bazie”. W takich warunkach, faktycznie, wymiana poglądów to aspekt wręcz przeszkadzający, by nie powiedzieć, zbyteczny. Wszak, istotą serwisu informacyjnego nie jest pokazywanie spectrum poglądów lecz taśmociągowa produkcja komunikatów i doniesień, o tym co się zdarzyło. Ostatnia zaś tresura pod kryptonimem “Chamy i trolle” miała, jak można się domyślać, praktyczne przeszkolenie salonowych “serwisantów” w zakresie jeszcze lepszego uładzenia się z linią przewodnią Salonu24.pl. Komunikat prosty, “No, serwisanty, przy Czytelnikach-Userach mięchem nie rzucamy, nie powtarzamy się, nie bredzimy kontrowersyjnie. A jak ktoś tego nie rozumie, to wyląduje w salonowym kiciu.” Rzecz jasna w tak zakreślonej zonie trudno jest prowadzić wymianę poglądów, gdyż zawsze istnieje niebezpieczeństwo pojechania “po bandzie”. Cóż więc z tymi, którzy w takiej zonie nie chcą siedzieć, zaś opuszczając ją chcą w innych blogach pozostawić po sobie jakieś wspomnienia?

I tutaj się pojawia, wzmiankowana powyżej, funkcjonalno-systemowa niedoróbka. Bo też w takiej sytuacji należałoby uruchomić odrębną listę (jeśli w ogóle), na której znajdowaliby się ci, którzy odeszli na własną prośbę lecz chcieli pozostawić w blogach innych o sobie jakieś wspomnienia. Wiem, wiem, brzmi to wyjątkowo wrednie, jeśli się weźmie pod uwagę to, że taka lista niekorzystnie świadczyłaby o serwisie informacyjnym. Bo też dało by się to czytać jako oznakę buntu poszczególnych “serwisantów” wobec linii przewodniej Salonu24.pl. I jakże by to wyglądało z PR’owskiego punktu widzenia? No, zwyczajnie obciachowo. W związku z tym, racjonalniejsze wydaje się ukrycie takiego  wśród salonowych “garusów”, by powiedzmy, w przypadku konieczności tłumaczenia nieaktywnych kont, móc zbiorczo to wyjaśnić jako efekt “polityki karnej” administracji. Bo też jakżeby felernie wyglądała lista “uciekinierów/dysydentów”, którzy zastrzegliby pozostawienie swoich komentarzy u innych “serwisantów”? A tak? No.

Jest jednak coś, co przespawszy się, nasunęło mi pewną refleksję. Mianowicie, może jednak słusznie znalazłem się wśród “garusów”, i to z paru powodów. Pierwszego, że w ogóle popełniłem crimen laesae maiestatis samym zwróceniem się o likwidację konta.  Bo to jest chamstwo, impertynencja i perfidia, co się zowie, by nie chcieć razem z nami siedzieć w jednej “paczce” i nie produkować serwisów informacyjnych. A tym bardziej kilka razy trollować, i słać o tym monity. Następnie, by w ogóle być tak bezczelnym i domagać się pozostawienia swojego nie “po linii i na bazie” dorobku w blogach innych. A poza wszystkim, to co to znaczy pozostawić ślady dyskusji, skoro ma to być wyłącznie kombinat informacyjny? No, zwyczajnie, ban za banem, banem pogania. Więc może faktycznie, w trybie doraźnym wyczerpałem już wszystkie, przysługujące mi środki resocjalizacyjne, i należało mi z bomby przywalić “dożywocie”?

Jeszcze taki drobny szczegół. W całych S24 nie ma żadnego zewnętrznego konta emajlowego (bo ten chyba nie wchodzi w rachubę), za pomocą którego możnaby w takim, jak mój, przypadku przesłać prośbę o ułaskawienie. Wszystkie kontakty, to z wewnętrznego formularz, do użycia którego należy się zalogować…. Zaś jak to zrobić, gdy jest się zbanowanym “do końca swiata i jeden dzień dłużej”? Mówię Wam, “Szklana pułapka” to przy tym wymiata.

P.S.

Z oczywistego powodu dyskutantów spod notki Koteusza proszę o komunikowanie się ze mną w moim, tutejszym, blogu.


Rety jaka Kołomyja.

5 Grudzień 2009

Wczoraj o godz. 9:33:04 napisałem w formularzu kontaktowym Salonu24.pl:
Zlikwidujcie mi konto. Moje komentarze w blogach zostawcie.

O 11:55:34 Odpowiada mi Ephoros:
Szanowny Panie, w takim razie prosimy o wylogowanie się z salonu24 i nie logowanie się ponowne (kwestia techniczna) a my zablokujemy Pańskie konto i usuniemy notki (chyba że wcześniej usunie je Pan sam) a komentarze zostawimy, z poważaniem

ps. Proszę o sygnał w tej sprawie, żebyśmy mogli zrobić tak, jak Pan sobie zażyczył.

Ja do niego o 14:25:58:
Przecież wyraźnie napisałem, że chcę, by moje komentarze zostały w blogach (innych blogerów). To było moje ostatnie logowanie.

I jeszcze raz do niego o 17:04:06:
Wnosiłem o likwidację konta. Dlaczego go jeszcze widzę?

I znowu ja do niego o 19:57:12:
Stanowczo domagam się likwidacji mojego konta. Nie chcę mieć z Salonem24 nic już wspólnego.

Posiadam odpowiednie zrzuty ekranu.

Jeszcze raz sobie wszedłem na stronę Salonu24.pl. I co widzę? Ano to:

(link tutaj)

Czy ktoś mnie może oświecić jaki to punkt regulaminu złamałem, że jestem na liście “użytkowników zablokowanych ze względu na łamanie regulaminu.” I jak w moim przypadku ma się ostrzeżenie, że: “Trzecia blokada czasowa jest równoznaczna z blokadą bezterminową.”? Czy mój wniosek o likwidację konta jest penalizowanym działaniem użytkownika? Czy z bomby zablokowanie mnie “do końca świata i jeden dzień dłużej”, nie postawiwszy mi wcześniej zarzutów, nie oznacza całkowitej “bezterminowości”? Ludzie, ktoś mnie może oświecić?


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.