Typowania wszechblogowe.

3 Luty 2011

Co zrobi Podwawelska, gdy Pomyłka Ociemniałych się rozleci:

a. przejdzie do eseldziarzy,

b. przejdzie do paliknotów,

c. przestanie straszyć,

d. odleci na miotle do ciepłych krajów,

e. [zaproponuj swój typ] ?

I to samo. Co zrobią jej “przynieś, podaj, pozamiataj”?


Zaiste wynalazek.

4 Luty 2010

Bloger Mireks stwierdził, że można być absolutnie nietolerancyjnym w stosunku do prowadzenia dyskusji o charakterze erystycznym. Cholera, przecież to jest wynalazek na miarę przewrotu kopernikańskiego. Bierzemy wobec tego najzwyklejszy słownik, może być nawet i portal wiedzy.onet.pl i czytamy, że:

Erystyka, sztuka prowadzenia sporów, dyskusji, umiejętność takiego argumentowania, by dowieść słuszności głoszonego poglądu, bez względu na rodzaj argumentów i używanych zwrotów retorycznych, przekonać poprzez to oponenta i skutecznie odeprzeć lub obalić jego pogląd (tezę). Dalej tutaj.

Ludzie, kto może wytłumaczyć na czym polega być absolutnie nietolerancyjnym w stosunku do prowadzenia dyskusji o charakterze cechującym się sztuką prowadzenia tej dyskusji? Przecież erystyka jest czymś właściwym prowadzeniu dyskusji, gdyż zawiera odmienność poglądów. Bez niej erystyki zwyczajnie nie ma. To owa odmienność warunkuje istnienie sporu. Znowu bierzemy ten słownik i czytamy:

Dyskusja, wymiana zdań na określony temat, podczas której uczestnicy prezentują swoje, na ogół odmienne poglądy. Celem dyskusji jest próba wypracowania wspólnego stanowiska możliwego do przyjęcia przez strony. Dalej tutaj.

Widzicie Państwo? „Na ogół odmienne”. A to oznacza brak jednomyślności, jak w partii bolszewickiej. Czyżby wobec tego można byłoby być absolutnie nietolerancyjnym w stosunku do prowadzenia dyskusji, w której są poglądy odmienne? To na czym ma polegać ta dyskusja jednomyślna? A zresztą skąd wiadomo, że ona jest jednomyślna? Czy w Sèvrès jest jakiś wzorzec jednomyślności? Przez kogo on został opracowany i przyjęty? Jak wygląda symbol jednomyślności zgodnie z Międzynarodowym Układem Jednostek Miar? A może jest to w Tablicy Mendelejewa? To jest wielkość fizyczna, matematyczna czy chemiczna? Czy jednomyślność, to jakaś wartość logarytmiczna, trygonometryczna, parametr, a może to wynik jakiejś pochodnej? Czy zapis jednomyślności jest ujęty w układzie dziesiętnym, binarnym, heksadecymalnym, jakim? Ludzie, kto pomoże?


Już mi się przejadło.

26 Styczeń 2010

Dzisiaj dr politologii, Marek Migalski, odpowiedział na swoim (w S24) blogu red. Rafałowi Ziemkiewiczowi:

(…) No i teraz Rafał Ziemkiewicz pisze o tym, że my, PiS, nie wykorzystujemy takich okazji. Wykorzystujemy, wykorzystujemy, tylko że to się zupełnie nie odbija [podkr. moje - MF] w prasie i w innych mediach. To nie ospałość pisowców, ale nierychliwość świata dziennikarskiego [podkr. moje - MF] na tego typu wpadki rządu jest przyczyną publicznego milczenia w sprawie kolejnych wtop PO. Wiem, że brzmi to jak typowe pisowskie użalanie się na media, ale niestety tak to jest. Wzywam zatem Redaktora Ziemkiewicza do samokrytyki za ten nieuzasadniony atak na moją ulubioną partię. I do zachowania rewolucyjnej czujności w opisywaniu środowiska dziennikarskiego, a nie ciągłego atakowania PiS.

Przepraszam, ale mnie się już przejadło to bezustanne płaczliwe lamentowanie, że „media to”, „media sio” i „media owo”. Mam już tego dość. Ileż musi być pokładów cwanego liczenia na sklerozę wyborców, by nie przypomnieć sobie, że Jarosław Kaczyński ze swoim bratem oraz Prawo i Sprawiedliwość jak burza szli na fali wznoszącej do wyborów w 2005 r. przy praktycznie rzecz biorąc podobnym odporze mediów. Można sięgnąć po tamte wypowiedzi i je przytoczyć. I może coś się od tamtego czasu zmieniło? Nie, moim zdaniem, dosłownie nic się nie zmieniło.

Sposób na te media, Szanowni Państwo z PiSu?

  • Jak wyglądała historia „Gazety Wyborczej”?
  • Co możecie o tym powiedzieć?
  • Co może prezes Kaczyński powiedzieć m.in. o Adamie Michniku, czego nikt nie wie, a co byłoby znaczące?
  • Co może prezes Kaczyński powiedzieć o ITI i Polsacie?
  • Dlaczego ustawa lustracyjna, która zakładała lustrację dziennikarzy, została sfuszerowana?
  • Dlaczego całość, tzw. „szafy Lesiaka” nie została opublikowana?
  • Dlaczego cała masa, zapowiadanych przez ekipę pisowską oraz przez pana prezesa Kaczyńskiego, tzw. „porażających” faktów, których ujawnienie (opublikowanie) miało doprowadzić do politycznego tsunami w Polsce nie zostało w czasach rządów pisowskich w końcu upublicznionych?
  • Dlaczego politycy PiSu brylują „na kozetce” u Lisa, w „Teraz My” Morozowskiego i Sekielskiego i podobnych programach?
  • Dlaczego PiS nie zdelegalizowało SLD, o czym była mowa w kampanii w 2005 r., zamiast tego zniszczył „przystawki”?

Takich „dlaczego” można by zadawać jeszcze więcej. I jeszcze jedno. Który to polityk-twardziel boi się tego, że coś tam o nim ktoś tam nasmaruje gdzieś w jakimś pisemku? Może brak pewności siebie, może wiedza o swoich ograniczeniach (kompetencyjnych, wiedzy, umiejętności i kwalifikacji), może świadomość istnienia swoistych „zagadek”… ? Co, co determinuje, że na mównicy w sejmie to jest się „macho”, a w studiu się wymięka?

Czy PiS w końcu rąbnie twardą pięścią w ten okrągły mebel z kantami? Czy wreszcie się odważy?


Dlaczego Palikot w S24?

21 Styczeń 2010

Odpowiedź na to pytanie jest w gruncie rzeczy prosta. Mianowicie, na S24 bardzo często pojawiają się wpisy nt. afery hazardowej. Coraz bardziej zbliżają się najważniejsze przesłuchania w komisji śledczej. Blogerzy pisujący o tej aferze, ją analizujący, zestawiający zdarzenia, wypowiedzi, fakty…. a może nawet i tym samym pomagający w jakiś sposób członkom komisji (np. posłom Kempie, Arłukowiczowi i Wassermannowi), to doprawdy nie do zniesienia przez „bibliotekę” środowisko, by można je było dłużej tolerować – szczególnie w tak ważnych momentach.

A że różne Rudeckie-Kalinowskie, Mireksy, Miki, Infidele, obserwatory z daleka, Azreale et tutti quanti okazują się być mało operatywni w wekslowaniu innych uwagi od afery hazardowej, mieszaniu i robieniu szumu, to…. Nie łudźmy się, że „biblioteka” S24 nie dostrzegła. Jak się nie dało pousuwać blogerów piszących m.in. o aferze hazardowej pod pretekstem walki z chamstwem i trollowaniem, to trzeba w S24 wmontować „standardy” z Wiejskiej. Cyngle zwyczajnie mówiąc zostały przez “bibliotekę” uznane za mięczaków.

Prawda, że to nie jest takie wcale skomplikowane?


Z fizyka na instytucjonalistę.

15 Styczeń 2010

Pewien bloger z S24, z wykształcenia i zawodu fizyk, jął się oceniać konstytucyjne propozycje PiS. I poczynił to w, uwaga, 1250 znakach ze spacjami. Zaiste śmiała to recenzja dokumentu, który ma objętość ok. 129 tys. znaków ze spacjami. Pomińmy to jednak milczeniem. Wracając do uwag, to nie da się myśląc linearnie interpretować to, co właściwe jest koncepcjom instytucjonalnym – nawet, jeśli ma się doktorat z fizyki. A już ten bloger szedł zawody z doktorem politologii w zakresie kierunku zmian na polskiej scenie politycznej. Cóż bowiem nasz domorosły instytucjonalista zarzuca projektowi zmian konstytucyjnych przedstawionego przez PiS?

Bloger ten twierdzi, że projekt prowadzi do centralizacji władzy. W rzeczy samej jest to durna interpretacja, gdyż proponowany system kanclerski (z silnym premierem) przy jednoczesnym dodaniu prezydentowi dodatkowej prerogatywy (rozporządzenia z mocą ustawy) równomiernie rozkłada siły pomiędzy tymi dwoma ośrodkami władzy. Jeśli bowiem premier miałby mieć pozycję silniejszą niż ma obecnie, to jednocześnie nie może się to odbyć kosztem siły i znaczenia prezydenta, by kolokwialnie mówiąc którejś z tych władz się w głowie nie zakręciło.

Dalej, bloger coś insynuuje o „przewodniej sile partii wpisanej w konstytucję”. Gdzie to można w projekcie znaleźć, to jest to najzwyklejsza konfabulacja blogera.

Bloger coś tam bredzi o „zniszczeniu Trybunału Konstytucyjnego”. Bredzi, gdyż projekt zakłada, że Trybunał Konstytucyjny jest „naczelnym organem władzy sadowniczej, stojącym na straży nadrzędności Konstytucji w porządku prawnym Rzeczypospolitej Polskiej jako suwerennego i demokratycznego państwa prawnego.” Do tej pory o niczym takim mowy nie było. Zresztą, gdzie projekt dąży do zniszczenia Trybunału, bo analiza propozycji wskazuje na coś wprost przeciwnego?

Na czym ma polegać również ów rzekomy „brak tolerancji”, jeśli nie są to zacietrzewione artefakty blogera? Na jednoznacznym zakazie istnienia ruchów politycznych o inklinacjach komunistycznych, faszystowskich i nazistowskich, jeśli cywilizowany świat uznaje te ideologie za zbrodnicze? Czyżby bloger dopuszczał możliwość istnienia formacji o zbrodniczych inklinacjach?

Również brednie o sprowadzeniu kogokolwiek do rangi obywateli drugiej kategorii i coś tam o jakichś zapędach, nie znajdują potwierdzenia w projekcie. Gdzie? W którym przepisie? W którym miejscu?

Dalej są oczywiście jakieś fobie blogera o jakichś lumpenliberałach, PRL-bisach itp. itd. Z kolei, bloger się tak rozpędził, że myknął się był o cytat, gdyż nie chodziło o socjalizm w „ludzkim wydaniu” lecz „socjalizm z ludzką twarzą”, jednakże to jest nic nie znaczący, zdawałoby się, szczegół, jeśli nie ma się wystarczającej wiedzy, by pewnymi wyrażeniami-kodami precyzyjnie posługiwać się. Proponuję również poszerzenie elementarnej wiedzy o sformułowanie, “polska droga do socjalizmu”, gdyż to idealnie opisuje platfusiane standardy świadczące o “polskiej drodze do tolerancji, demokracji i dobrobytu”.

A tak już na sam koniec, to towarzysze Radzieccy właśnie dlatego wykreowali posłanie tow. Edwarda w odstawkę, gdyż dla nich jego polityka była zbyt europejska, zaś on sam, według nich, na za dużo sobie pozwalał. Fenomen, bo tow. Edwarda krytykowali także towarzysze jugosłowiańscy, którzy prowadzili onegdaj najbardziej liberalny kurs w całych demoludach. To się oczywiście wie z innych źródeł niż „Gazeta Wyborcza” i „Niezbędnik inteligenta” lecz tak w rzeczywistości było.

Nie lepiej jest jednak zająć się fizyką?


Aspiryna jakby dobrze się domyśla.

14 Grudzień 2009

W Salonie24 pod wpisem AM: Salonowi rozmawiają z centralą i odwrotnie – weekend 2 znalazłem następujące uwagi:

Anny Mieszczanek: (Tak jak do dzisiejszych trzeba jeszcze dołozyć ewentualne usunięcie Moherowego F z listy zablokowanych, skoro nie został zanlokowany tylko sam porosił o usuniecie notek.)

Jeszcze raz Anny Mieszczanek: I jest jeszcze siódme pytanie: Czy można usunac Moherowego F.z listy zablokowanych i umieścic w odpowiednim miejscu informacje o tym, że notki usunieto na jego prośbę?

Odpowiedź Igora JankeCzy można usunac Moherowego F. z listy zablokowanych i umieścic w odpowiednim miejscu informacje o tym, że notki usunieto na jego prośbę? Mozna, ale znikna jego komentarze. Niestety taki jest w tej chwili mechanizm. Jest zaznaczone, ze konto jest zliwidowane na jego prosbe.

Odpowiedź Anny Mieszczanek skierowana do Igora (Janke) i Radka (Krawczyka): Moherowy F. Przypuszczam, że Moherowemu F. jest zwyczajnie przykro, ze wisi na tej liśćie zablokowanych. Może da się jednozdaniową informację o tym jaka jest sytuacja umieścić pod albo nad tabelką, uwzględniając specyfikę sprawy?

Oraz odpowiedź Aspiryny do Ani (Mieszczanek): Aniu, co do Moherowego – to chyba nie ma specjalnego problemu, bo on sam jakby przystał na taką formę. Ale znakiem elegancji by było, gdyby wszędzie gdzie trzeba ukazała się WŁAŚCIWA informacja :)

Dlaczego uważam, że Aspiryna jakby dobrze się domyśla? Wyjaśniam.

Szanowna Aspiryno,

gdy prosiłem (wnioskowałem) o likwidację konta, to nie zakładałem jego zablokowania. Ephoros, 4 grudnia odpowiadając mi na mój wniosek, nie poinformował mnie, że skutkiem zablokowania (jako sposobu na utrzymanie moich komentarzy) mojego konta będzie wpisanie mojego nicka na salonowy “rejestr skazanych”. To wszysko wyjaśniałem we wpisie Czego nie zrozumiał Infidel. Nawet, jeśli znajduje się tam wzmianka, że: “Konto zablokowane na prośbę Użytkownika; komentarze pozostawione.”, to i tak pozostawanie w “rejestrze skazanych” wywoływać może różne domysły. Jeśliby więc na tej stronie poza częścią wyjaśnianą, jako: “Na liście znajdują się informacje o kontach użytkowników zablokowanych ze względu na łamanie regulaminu. Trzecia blokada czasowa jest równoznaczna z blokadą bezterminową.” znajdowała się część oznaczona jako: “Konta zablokowane na prośbę użytkowników życzących sobie zachowanie własnych komentarzy.”, to nie widziałbym żadnego problemu. Zresztą możnaby również stworzyć w tym celu osobną listę, jeśli w ogóle byłaby ona do czegokolwiek i/lub komukolwiek potrzebna.

Dlaczego? Ano dalej wyjaśniam.

Przypuśćmy, że jednak po jakimś czasie, tzn. wtedy, gdy dostrzegam zadowalające mnie zmiany zachodzące w S24, rewiduję swoją poprzednią decyzję i chcę znowu być obecnym w S24. To co wówczas? Ano to, że najprawdopodoniej nie mam szans wrócić na starym nick’u, gdyż w automacie na moim nick’u jest “po amerykańsku” zafiksowane “skazanie” mnie na 90 lat łącznej “odsiadki” w salonowym “Redemption”. Innymi słowy, automat zacznie mnie wyrzucać z ponownego rejestrowania się i logowania do S24, gdyż uzna, że chcę nawiać z “celi”. Mogę rzecz jasna starać się rejestrować i logować na innej ksywie, np. “Moherowy Fighter2″, co do złudzenia może przypominać jakieś “Robocop 2″, “Terminator 2″ lub coś podobnego lecz, po pierwsze, przywiązałem się już do swojego “Moherowego Fightera” (bez cyfry), zaś po drugie, to w odróżnieniu od tamtych mnie automat identyfikuje nie jako “good guy” lecz jako “bad guy”, który chce nawiać z “celi”. Z jakim skutkiem? Ano, regulaminowym.

Napisałem też, że: “Nie chcę mieć z Salonem24 nic już wspólnego.” I myślę, że jakoś oczami wyobraźni musiałem, zachodzącą transformację S24, ekstrapolować, jeśli dzisiaj widzę, że pod dachem tak zacnej instytucji, jaką jest Salon24.pl, zaczynają się gościć takie znakomitości, jak powiedzmy niektóre nowe nabytki szczególnie w gronie blogów zielonych. Jakaś mnie taka nieśmiałość bierze występować tuż koło nich. Zwyczajnie. Ja jestem skromy chłopak z Woli. Jeszcze palnę coś tam w towarzystwie tak Przezacnego Gościa i mnie będzie trzeba wysłać “pod celę”. Po co mi robić kłopotu Gospodarzom?


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.